VIOLET
Gdy weszłyśmy do środka, Ashley nachyliła się bliżej, a jej głos przeszedł w drażniący szept. – No więc, powiedz mi… czy te korki były przynajmniej tego warte?
Posłałam jej piorunujące spojrzenie. – Ashley, przysięgam…
– Wyluzuj! – powiedziała, obejmując mnie ramieniem, jakbyśmy były najlepszymi przyjaciółkami, a nie jakby ona zamęczała mnie na śmierć. – Mówię tylko, sądząc po stanie twojej






