RYAN
"Ryan! Ryan! Ryan!"
Okrzyki niosły się echem po sali gimnastycznej, a tłum ryknął, gdy trafiłem idealny rzut za trzy punkty z rogu boiska. Piłka ledwo musnęła siatkę, wpadając czysto do kosza, co wprawiło publiczność w kolejny szał.
– O to mi chodzi! – krzyknął Nate, jeden z moich kolegów z drużyny, klepiąc mnie po plecach.
Pobiegłem z powrotem w stronę ławki rezerwowych, ocierając pot z czoł






