Perspektywa Clairessy:
Gabriel podniósł mnie z podłogi i przerzucił przez ramię, jakbym nic nie ważyła. Moje nogi zwisały za nim, a dłonie w proteście napierały na jego plecy.
– Gabriel! Co ty robisz? – wyjąkałam, lekko kopiąc.
– Spełniam twoje życzenie – zamruczał.
Potem, bez ostrzeżenia, klepnął mnie w tyłek.
Poczułam nagłe ukłucie, gdy jego dłoń zetknęła się z moją nagą skórą.
– Ała – jęknęłam






