POV Clairessy
Diament lśnił tak jasno, że niemal szydził ze mnie, że wpatruję się w niego po raz milionowy. Nie mogłam się powstrzymać. Kamień był nieskazitelny, o idealnym szlifie, łapał delikatne poranne światło i oddawał je w postaci olśniewających błysków. Musiał być wart fortunę… może milion, może dwa. Coś absurdalnego, coś, co tylko Gabriel Storm uznałby za normalne.
Ale dzisiaj nie tylko wp






