Punkt widzenia Gabriela
Chodziłem po pokoju, a gniew i rozpacz wirowały we mnie z taką siłą, że bałem się, iż rozerwą mnie na strzępy. Zaciskałem i rozluźniałem pięści, wpatrując się w nocne niebo za oknem – jedyny element tego cholernego chaosu, który jeszcze trzymał się kupy.
Nagle usłyszałem, jak drzwi za mną ustępują.
Do środka wszedł Adrian, zamykając je stanowczym kliknięciem.
– Tato – zaczą






