Punkt widzenia Gabriela
Dzień minął wreszcie szybciej, niż się spodziewałam. Adrian rozgościł się w pokoju na dole – upierał się, że tak będzie wygodniej, poza tym już tam wszystko przeniósł – a mnie ulokowano na górze. Czułam, jakby los znowu ze mnie zakpił, bo wcisnął mnie do pokoju najbliżej Gabriela. Jeszcze sobie żartował, że może w końcu tata się do mnie przekona, pozna mnie… polubi. Nie wie






