Perspektywa Gabriela
– Tems, wpuść ją.
Powiedziałem do domofonu, po czym rozłączyłem się.
Kilka sekund później drzwi mojego gabinetu zaskrzypiały, otwierając się – i oto ona.
Nicole weszła, prężąc się niczym na wybiegu, kołysząc biodrami z przesadną pewnością siebie. To było wręcz śmieszne. Spodziewałem się, że zaraz ugną się jej kolana pod ciężarem własnych teatrów.
Zatrzymała się na skraju mojeg






