Nie mogę sobie teraz pozwolić na słabość. Kosztowałoby mnie to więcej, niż jestem gotowa zaoferować. Już i tak dotarłam do granicy wytrzymałości. Nie zamierzałam ryzykować powrotu do ciemności, która niemal pochłonęła moją duszę.
Wchodzę do łóżka i kładę się. Powstrzymuję łzy. Wypłakałam się już za tych ludzi. Nie będę marnować łez na ludzi, którzy na nie nie zasługują.
Wkrótce dopada mnie zmęcz






