Nerwowo wystukuję rytm stopą, czekając, aż wywołają moje nazwisko. Siedziałam właśnie w poczekalni kliniki, oczekując na swoją wizytę.
Powiedzieć, że byłam nerwowa, to nic nie powiedzieć, bo w środku panikowałam.
To wszystko wydawało się jak *déjà vu*. Druga ciąża i znowu idę na wizyty sama. Jedyna różnica polega na tym, że Ethan nie może być obecny, a przy Rowanie po prostu nie raczył przyjść.






