Czułam, że zaraz mi głowa wybuchnie i rozbryzgnie kawałkami mięsa po całym salonie. Nie miałam ani chwili spokoju.
Myśli bez przerwy kotłowały mi się w głowie. Nigdy się nie zatrzymywały. Nigdy nie ustawały. Doprowadzało mnie to do szaleństwa, na litość boską.
"Okay, teraz chcę, żebyś skupiła się na kluczu i owadach, które analizujemy," mówię Mary, jednej z uczennic, którym udzielam korepetycji.






