Po moim wyznaniu mama opada na krzesło. Zrozpaczony wyraz w jej oczach mnie dobijał. Pełne zawodu spojrzenie niemalże mnie złamało.
Travis, który mnie obejmował, puszcza mnie, jakbym go oparzyła. Powoli się ode mnie odsuwa, aż staje kilka kroków dalej.
Wiem, że reszta jest w mniejszym lub większym szoku, ale to teraz nie ma dla mnie znaczenia. Nie wtedy, gdy moja rodzina patrzy na mnie, jakby mn






