Bez słowa Lilly chwyta swój telefon i wybiera numer. Słyszę cichy sygnał, a potem głos Noaha – niski, spokojny i opanowany.
– Gdzie jesteś? – pyta.
– W moim gabinecie – odpowiada.
Moja głowa gwałtownie się unosi. On tu jest? Był tu przez cały ten czas? Nawet nie wiedziałam, że jest w domu. Nie napisał, nie zapukał i nie powiedział ani słowa. To boli jakoś bardziej, niż powinno.
– Chodź do pokoju S






