NOAH.
Dom pustoszeje po wyjściu Adriana i Gunnera.
Ich śmiech wciąż słabo pobrzmiewa w ścianach, niczym powidok, lecz szybko cichnie, zostawiając po sobie coś ciężkiego.
Stoję tak o chwilę dłużej niż to konieczne, wciąż trzymając szklankę w dłoni, wpatrzony w pustkę, podczas gdy głos Adriana zapętla się w mojej głowie, nie pozwalając mi myśleć o niczym innym poza jego słowami.
Czy pragnę Sierry? N






