Uśmiecha się, nie odrywając wzroku od drogi. – Zobaczysz.
Mrużę oczy. – Nie przepadam za niespodziankami.
– Szkoda – chichocze. – Bo ja lubię je robić.
– Nie mam aż tyle cierpliwości – ostrzegam.
Śmieje się, a ten dźwięk jest ciepły i swobodny. – Zauważyłem i uważam, że to urocze.
Spuszczam wzrok, zasłaniając zarumienione policzki włosami.
Z radia dobiega *That boy is mine* Ariany Grande, a ja nie






