– Chyba cię źle usłyszałam – mówi mama, wpatrując się we mnie, jakbym powinna umówić się na wizytę u psychiatry. – To musi być jakaś pomyłka.
Rozumiem ją. Naprawdę. Noah to ostatnia osoba, o której ktokolwiek by pomyślał, że będę z nim miała dziecko, a jednak oto jesteśmy, a dowodem jest bardzo wyraźny ciążowy brzuszek odznaczający się pod moją koszulką.
– Nie ma żadnej pomyłki, mamo – wyduszam z






