Wymyka mi się cichy chichot. – Cóż… technicznie rzecz biorąc, byliśmy tylko na jednej randce, ale rozmawiamy każdego dnia i powiedział mi, że chce zbudować ze mną coś więcej.
Smutek i rozpacz znikają z jej twarzy, ustępując miejsca ogromnemu uśmiechowi, który ją rozjaśnia.
– Proszę, powiedz, że nie kłamiesz, choćby po to, żebym mogła w końcu dać spokój temu całemu bałaganowi z Noahem – mówi, a pod






