Perspektywa Amelii
Płakałam i to wszystko była moja wina. Zraniłam samą siebie. Sama sobie to zrobiłam.
Siedziałam cicho na kanapie, przeglądając album ze zdjęciami.
Uśmiech na jego twarzy, śmiech w jego oczach, jego pełne miłości spojrzenie skierowane na mnie… Mój mąż, Lachlan, był szczęśliwy. Naprawdę był.
Obrysowywałam palcem kontury fotografii, a moje serce się ściskało. Zraniłam Lachlana. Bai






