Perspektywa Chrisa
Wyskoczyłem z łóżka, gdy drzwi mojej sypialni otworzyły się z hukiem. To był Marco. "Jezu! Ja tu sobie palę ziółko!"
– Szefie, policja tu jest! – powiedział, łapiąc oddech, jakby przebiegł maraton.
– Co?
Klaksony przeszyły powietrze i w tej chwili włączył mi się autopilot. Moje ciało poruszało się bez zastanowienia.
– Kurwa! – Odrzuciłem kołdrę i sięgnąłem po spodnie. – Jak oni






