POV Amelii
Kiedy Lachlan wyszedł z domu, poczułam lekkie rozczarowanie. Chciałam, żeby został.
– Wszystko w porządku, Amelio? – Poczułam dłoń Rebeki na moim ramieniu i wzdrygnęłam się.
– Tak, oczywiście. – Posłałam jej uśmiech.
– Nie, słyszysz dziecko? Płacze. – Powiedziała z niepokojem.
– Co? – Krzyknęłam.
Wtedy to usłyszałam – cichy płacz dochodzący z góry.
– O kurczę. – Zerwałam się na górę. –






