Punkt widzenia Amelii
Oderwałam szypułkę od wiśni, a pulchny owoc uwolnił się od maleńkich listków.
– Na jaki kolor mam tym razem malować? – zapytała Lillian. Wróciła wczoraj, gdy usłyszała, co się stało w domu kilka dni temu. Typowa Lillian. Nie przestała szlochać, nawet gdy mnie przytuliła. Wiedziałam, że tęskniła i ja też za nią tęskniłam.
Włożyłam wiśnię do ust, rozkoszując się soczystą słodyc






