Perspektywa Matthew.
– Więc zapytam jeszcze raz, pani Mallory – nachyliłem się. – Czy pani i pani mąż macie jakichś wrogów?
Wstrząśnięty oddech uciekł z jej ust, a ona bawiła się falbankami na spódnicy. – My… my nie mamy.
Kłamała. – Proszę pomyśleć jeszcze raz.
– Ja nie mam wrogów, ale nie wiem, jak z Lachlanem… – Krzyknęła. Niezbyt mądry sposób na reakcję na wykręcanie ręki.
Potem spojrzała na mn






