Drzwi akademika były uchylone. W salonie kobieta leżała bezwładnie na podłodze, wpatrując się tępym wzrokiem w płytki.
Tak po prostu, dalej wpatrywała się tępym wzrokiem w płytki. Po jej twarzy powoli spływały strużki przejrzystych łez.
Przypomniał jej się uśmiech Mony Lisy. Mówiło się, że jedno oko Mony Lisy płacze, a drugie się uśmiecha. To było po prostu absurdalne i niemożliwe.
Jane zawsze






