Samochód pędził po drodze. Za kierownicą siedział Dos. W ponurej i duszącej przestrzeni, drobna sylwetka kobiety na tylnym siedzeniu lekko drżała.
Żelazne ramię mocno ją obejmowało. Nie mogła się poruszyć.
To nawet nie był uścisk, raczej więzienie w kajdanach. Twarz mężczyzny, który krępował kobietę, była purpurowa z wściekłości.
Krople zimnego potu spływały z czoła Dosa. Nie ośmielił się ich w






