**ADELLE**
Gdy wyspa, na którą zmierzamy, wyłania się na horyzoncie, zaczyna padać. Nie na tyle mocno, by stanowiło to powód do niepokoju, ale wystarczająco, bym wkrótce musiała wyżymać włosy z nadmiaru wilgoci, wpatrując się z ciekawością w ogromny, biały dom na klifie.
Kilka godzin temu Gryffin podjął decyzję, by wyruszyć do domu przyjaciela zamiast wracać do siebie. Zmiana ta była tak nagła, że






