**SANDY**
Telefon zadzwonił jeszcze dziesięć razy podczas naszej drogi na miejsce mojej egzekucji i za każdym razem Temper stawał się coraz bardziej pobudzony. Jego próby molestowania mnie w międzyczasie stawały się wręcz pośpieszne, jakby ścigał się z czasem i odhaczał z listy kolejne naruszenia. Znosiłam to najlepiej, jak potrafiłam, maskując chęć zawarczenia na niego żałosnym, udawanym skomleni






