**JIPSEE**
Sandy tanecznym krokiem podchodzi w nogi łóżka, a ja obdarzam ją szybkim, morderczym spojrzeniem, na co ona odpowiada: – Powiedziałam to, żebyś ty nie musiała. Wiem, jak bardzo nienawidzisz wymawiać tego słowa. Nie ma za co.
– Wcale *nie jestem* wdzięczna – rzucam ostro, a ona wzrusza ramionami.
– Trudno, pogódź się z tym – odcina się.
– Nawet nie było cię *w* pokoju! – argumentuję.
Pry






