**DRAVEN**
Pięć minut po tym, jak do niego zadzwoniłam, Bart wkroczył przez frontowe drzwi niczym anioł zemsty. Jego krok był pewny i niespieszny, a oczy skanowały otoczenie przez okna. Pozostawał czujny aż do momentu, gdy zorientował się, że Taedora i ja pieczemy w kuchni bułeczki. Marszcząc brwi w zmieszaniu, zapytał:
– Jaki rodzaj nagłego wypadku wymaga bułeczek z sosem?
Uśmiechnęłam się szerok






