Mason
Po dziewięciu godzinach w trasie King padł jak mucha. Niko leży obok, bezmyślnie przeskakując po kanałach telewizyjnych z tym nieobecnym wzrokiem, który pojawia się, gdy za dużo rozmyśla.
Ja siedzę przy oknie, z AR-15 w zasięgu ręki, i przez szpary w żaluzjach lustruję pusty parking na dole.
Alyssa siedzi pod prysznicem już ponad trzydzieści minut.
Pewnie znowu ryczy.
Źle znosi rozłąkę z Zur






