Alyssa
Nawet po tym, jak Mason mnie wczoraj przeleciał – powoli, z pasją, jakby każdym pchnięciem chciał wydobyć ze mnie cały smutek – i tak budzę się z poczuciem, że jestem w dupie.
Odrętwiała. Pusta.
I obolała, gdzie trzeba i gdzie nie trzeba.
Bo cokolwiek bym nie robiła, nie mogę przestać myśleć, że dzisiaj ani razu nie zobaczę uśmiechu mojej córki.
Chłopaki zamówili śniadanie z jakiejś obskurn






