Widząc odchodzącą Rachel, Anna zmarszczyła brwi i błyskawicznie zagrodziła jej drogę. "Rachel, wolisz kij od marchewki?"
Rachel wytrzeszczyła oczy i spojrzała na nią. W jej oczach w kształcie migdałów zamigotał cień ponurości.
Z jakiegoś powodu, kiedy Anna napotkała jej spojrzenie, jej serce na moment zamarło.
Poczuła się, jakby w głębi oczu Rachel ukryty był nóż, który naciskał prosto na jej gard






