Odalys wskazała na zewnątrz, za okno, i szepnęła: „Coś przemknęło. Na pewno nie ktoś z produkcji ani z Grupy A obok.”
„Mam wrażenie, że to miejscowy. Nie wiem, czy tylko przechodził, czy…” Odalys nie owijała w bawełnę.
W końcu, jeśli to jakiś typ spod ciemnej gwiazdy albo podglądacz, lepiej ich ostrzec, żeby mogły się przygotować.
„Przechodził? Niemożliwe. Tu nikt nie mieszka. O Boże, zaczynam się






