Spojrzenie Kenny'ego zdradzało pogardę.
– Dobrze, że Odalys miała dość rozumu, żeby odmówić – wymamrotał. – Bo gdyby tu przyszła, nie dałoby się tego wytłumaczyć.
Atlas balansował na krawędzi. Wiedział, że Odalys przestała się nim przejmować, ale w głębi duszy wciąż łaknął jej uwagi. Chciał, żeby go zauważyła.
Kiedy usłyszał, że wychodzą, miał nadzieję, że się zaniepokoi i ich powstrzyma. Ale ona






