Orson, przechylając głowę, spojrzał przez ramię na tylne siedzenie i rzekł: – Słyszałem, że obrażenia nie są zbyt poważne, ale dziwne, połamane ręce i nogi, a lewa dłoń doszczętnie spalona w eksplozji.
Urwał na moment, po czym dodał: – No i w badaniach krwi wyszło im coś podejrzanego, ale to jeszcze niepotwierdzone. Mają zrobić powtórkę.
Odalys rzuciła mu okiem z ukosa, odkładając iPada. – Żadnych






