„To ty? To ty wysłałeś tych ludzi w góry, żeby porwali mojego pana, prawda?” Odalys szarpnęła Henry'ego za włosy, zmuszając go, by uniósł twarz ku niej. Jej oczy wbiły się w niego, zimne jak lód, ostre jak brzytwa.
Bez słowa ostrzeżenia wymierzyła mu kopnięcie.
Henry poleciał w tył, a nóż wciąż tkwił w jego dłoni. W momencie upadku Sophia, która właśnie się podniosła, runęła na niego, z impetem ud






