„Dziadku…”
„Tato!”
„Panie!”
Wszyscy naraz wykrzyknęli w popłochu.
Byli tak oszołomieni widokiem starca kłaniającego się nisko Odalys, że nikt nie kwapił się, by mu pomóc.
Dopiero po chwili starzec wyprostował się i spojrzał na Odalys z powagą.
„Po tym, jak ocalono ród Tillery, rozeszły się wieści, że ktoś cię skrzywdził i zginęłaś w nieszczęśliwym wypadku. Nasz przodek wyruszył na twoje poszukiwan






