Oswald darzył Odalys uczuciem, a teraz Blossom ją obejmowała i zachowywała się jak rozpuszczony bachor, co wydawało się odrobinę bezczelne. Takie zachowanie było po prostu niestosowne.
Oswald wiedział, że dzisiejsza młodzież taka jest, ale na widok tej sceny nie mógł powstrzymać narastającego niepokoju.
– Tak bardzo nie chcę, żebyś wyjeżdżała! – Blossom wtuliła się w nią i kokieteryjnie nadąsała.






