„W porządku” – rzekła Odalys.
Na te słowa olbrzymi pyton uwolnił ją i obrócił się, by zniknąć w gęstwinie lasu.
Mały wąż wyjrzał z torby, obserwując oddalającą się sylwetkę giganta, ale nie ruszył za nim.
Wkrótce las ożywił się. W popłochu zaczęły uciekać zwierzęta. Przez dobrych dziesięć minut w okolicy panował niemiłosierny hałas.
„Chodźmy stąd” – Odalys odwróciła się i ruszyła przed siebie.
Per






