Declan
Seraphina zaczęła płakać głośniej, raz za razem wycierając łzy, jakby mogła zmazać to, co zrobiła, po prostu ścierając sobie twarz do krwi. Jej ramiona trzęsły się, gdy rozglądała się po tłumie, po policjantach, po Sebastiana na podłodze, po swoich rodzicach z tyłu sali, a jej szloch stał się desperacki.
– Nic nie zrobiłam – płakała. – Zostałam w to wrobiona. Nie chciałam, żeby cokolwiek z






