Tymczasem Malachiasz wpatrywał się w dłoń Cole'a z przymrużonymi oczami. Nie można było odgadnąć, o czym myśli, ponieważ nie odpowiedział od razu, ale po chwili milczenia odezwał się:
– Oczywiście, tylko tak krytyczny stan skłoniłby mnie do osobistego zaangażowania… wy, wojownicy, zawsze jesteście tacy brutalni. Jeśli będziesz mnie tak trzymał, przegapię odpowiedni moment, by uratować jej życie –






