Oczy Kharys otworzyły się gwałtownie, a z jej ust wyrwał się zduszony jęk, gdy poderwała się na łóżku, lustrując wzrokiem najbliższe otoczenie.
Pokój, w którym się znajdowała, był jej zupełnie obcy i dopiero po chwili Kharys zdołała sobie przypomnieć, gdzie właściwie jest, co tu robi i jak się tu znalazła.
"Twierdza Świętego Zakonu Lykanów, infirmeria Malachiasza" – pomyślała Kharys, kiwając gło






