Kiedy Steve się ocknął, jakiś czas później, słońce przedzierało się już przez korony drzew, a on słyszał szelest liści gdzieś niedaleko.
Zamarł ze strachu i rozejrzał się, ale nie zobaczył nic poza drzewami i niewielkimi krzewami.
Harper i Gracie spały spokojnie na ziemi obok niego. Nie mieli zbyt wiele osłony, która mogłaby ich ukryć, gdyby ktokolwiek tam w lesie zbliżył się do miejsca, w który






