ZIA
– I co? Naprawdę wciąż myślisz o moim bracie? – powtórzył Darius tonem lekkim, w którym jednak wyczuwałam ukryte dno.
Zerknęłam na niego kątem oka. Nie znosiłam tego, jak zajmował drugi róg tylnej kanapy swojego Bentleya. Przypominało mi to czas, gdy po raz pierwszy zabrał mnie do swojej posiadłości, by trzymać jako zakładniczkę.
– Dlaczego ciągle to drążysz? Kręci cię to w jakiś chory sposób?






