ZIA
– Jak? – Moje kolana ugięły się pode mną i opadłam przed nim na ziemię.
Nie mogłabym rozerwać tych łańcuchów, nawet gdybym próbowała. Musiałam wziąć jakieś aksamitne rękawiczki przed powrotem tutaj, żeby je z niego zdjąć, ale gniew i ból, które we mnie narastały, unieruchomiły moje ciało.
– Kazałaś mi obiecać, że nie skrzywdzę twojego ojca ani żadnego z jego ludzi – wymamrotał, a jego głowa zn






