ZIA
Chester rzucił mi spojrzenie, po czym ponownie skupił uwagę na szachownicy. Nie ruszyłam się ani o cal. Nie spuszczałam z niego wzroku, czekając na prawdę, o której wiedziałam, że może tylko pogorszyć moją sytuację.
– Twoja matka i ja byliśmy partnerami – wyjawił.
Zacisnęłam dłonie w pięści. Kolejna prawda, w którą nie chciałam wierzyć, ale której nie mogłam też zaprzeczyć.
– Czy ona... uciekł






