Bella pomyślała: „Co do diabła! Czy Ryan jest w porządku?!”
W jej sercu rozległ się krzyk, a następnie suchy śmiech. „Pan Hoffman, ma pan dziś wyjątkowo dużo żartów…”
„Nie żartuję, Anno. Mówię serio!”
Ryan był zdenerwowany i chciał położyć rękę na ramieniu Belli, ale ta szybko się odsunęła, unikając jego dotyku.
„Pan Hoffman, jeśli dobrze pamiętam, już dziś przedstawiłam panu moje stanowisko.






