Bella czuła się dziwnie i niezręcznie, jakby milion maleńkich mrówek czołgało się po jej kostkach i łydkach.
Ta spóźniona czułość była kwaśna, jak przeterminowane mleko.
Bella wyjęła telefon i zadzwoniła do Stevena. „Steve, jestem w Tideview Manor w Savrow. Przyjedź i odbierz mnie”.
„Co?!” Steven był wstrząśnięty. „Dlaczego tam jesteś?!”
„Ech, to długa historia. Najpierw przyjedź. Opowiem ci p






