Grant wykrzywił usta w cichym, lodowatym uśmieszku.
Nigel odsłonił karty, wciągając Bellę do gry. Jego zamiar był oczywisty – rozproszyć władzę, aby utrzymać kontrolę. Obawiał się, że pewnego dnia jedna siła wyrośnie bez kontroli, dzierżąc absolutną dominację nad Korporacją Salvador.
Inni mogliby to zaakceptować, ale nie Gregory.
Furia wezbrała w nim, a jego twarz pociemniała z wściekłości. „Tato!






