Asher pochylił się powoli, jego spiżowe, wyrzeźbione mięśnie napinały się z każdym oddechem. Zagłębienia i wypukłości jego ciała wyraźnie się odznaczały, a jego uderzające rysy stawały się coraz większe w oszołomionym spojrzeniu Arnolda.
Jego brwi i oczy były ostre i olśniewające, wabiąc go.
Arnold wcisnął się w wezgłowie łóżka, łapiąc oddech. Jego umysł ogarnęła pustka. Jego serce wciąż trzepotał






