Bella poszła za Justinem do gabinetu.
Zamknął za nimi drzwi. Nie usiadła na sofie, ani nie zapaliła światła. Po prostu stała w cieniu, cicha i opanowana.
Ich spojrzenia się spotkały. Każde z nich lśniło rzadką intensywnością, skrywając emocje zbyt złożone, by je nazwać. W powietrzu unosiło się coś – cichego, poruszającego i powściągliwego, jakby coś w nich pragnęło się uwolnić, ale nie mogło.
Po c






