**OGIER**
Szedłem za nią, nie odzywając się słowem. Po kilku minutach marszu nagle stanęła przed drzwiami.
Obserwowałem, jak przekręca gałkę i wchodzi do środka.
– Chodź – powiedziała oschle. Bez słowa protestu wszedłem do pokoju, tylko po to, by zauważyć, że jest tam łóżko, ale nie ma krzeseł, jak myślałem.
Rozejrzałem się po pokoju i dopiero wtedy dotarło do mnie, że jesteśmy w jej sypialni.
– T






